Na jednej z ostatnich sesji razem ze swoją klientką zakręciliśmy wokół poruszanego tematu i doszliśmy do miejsca, w którym ani ona nie bardzo wiedziała, co powiedzieć, ani ja nie bardzo wiedziałem, co w tej sytuacji zrobić. Na szczęście z pomocą na sytuację impasu przybył kreatywny pomysł klientki: "Opowiedz mi bajkę".
Jak wiadomo z weną różnie bywa. W danym momencie akurat jej nie było. Po chwili jednak ustaliliśmy, że bajkę stworzymy razem, dopowiadając po zdaniu lub dwóch i tym sposobem tworząc całą historię.
Efekt zaskoczył nas oboje, a klientka znalazła dla siebie ukryty w bajce przekaz.
Gorąco polecam ten rodzaj pracy z klientem! Pozwala wydobyć coś głębszego i wyciągnąć klienta (a czasem i coacha) z głowy!
Poniżej owoc naszej wspólnej pracy (już po zredagowaniu):
Bajka o lampce
Poniżej owoc naszej wspólnej pracy (już po zredagowaniu):
Bajka o lampce
W starej kamienicy, w pokoju na piętrze, na stoliku stała sobie pewna lampka. Lampka była całkowicie zwyczajna, a przynajmniej sama tak o sobie myślała. W pokoju, w którym stała nie było innych lampek, z którymi mogłaby się porównać, przez co nie wiedziała jaka ona sama jest?
I tak, żyła sobie lampka myśląc o swojej przeciętności.
Pewnego dnia w pokoju w którym stała ktoś postawił obraz. Gdy lampka go spostrzegła, od razu się nim zachwyciła. Obróciła się w stronę obrazu i podziwiała go przez cały dzień. Myślała przy tym jaki obraz jest piękny, i że ona sama nie może się z nim równać.
Wpatrzoną w piękne płótno zastał ją zmrok. Gdy lampka zorientowała się, że zrobiło się ciemno pomyślała, że brak wystarczającej ilości światła uniemożliwia dostrzeżenie piękna obrazu, którym się zachwyciła. Zmartwiła się, że ktoś może być pozbawiony tego cudownego widoku i szybko postanowiła go oświetlić. Zaczęła z całych sił świecić w stronę obrazu. Podbudowana rezultatem swojego działania i zachwycona pięknem obrazu postanowiła postarać się jeszcze bardziej i jeszcze mocniej go oświetlić, żeby jego piękne było dostrzegalne z każdego miejsca w pokoju.
Lamka prężyła się i prężyła, i świeciła coraz mocniej i mocniej. Niestety wpatrzona w obraz nie zauważyła, że jest na skraju wyczerpania. Zanim się zorientowała, doszło do spięcia, żarówka pękła, a w pokoju nastała całkowita ciemność. I tak, w ciemności i smutna dotrwała do następnego dnia.
Rano właściciel lampki zorientował się, że ona nie działa i zadzwonił po specjalistę. Uśmiechnięty mężczyzna pojawił się w pokoju po kilku godzinach. Od razu spostrzegł lampkę i krzyknął z zachwytu. Lampka była kompletnie zaskoczona. Jak to możliwe, że elektryk rozpływa się nad jej pięknem, kiedy w pokoju jest jeszcze widno i wyraźnie widać piękny obraz. Poza tym była przecież uszkodzona. Jak można się zachwycać zepsutą lampką w obliczu tak pięknego obrazu?! Lampka nie potrafiła tego zrozumieć. Elektryk szybko sprawdził co jej dolegało. Wymienił żarówkę i kabel, który uległ uszkodzeniu. Powiedział, że to był niezwykły zaszczyt móc pomóc tak pięknej lampce i przebywać w jej towarzystwie, po czym wyszedł, pozostawiając lampkę zaskoczoną i zamyśloną.
Lampka zaczęła się sobie przypatrywać. Patrzyła to na siebie, to na obraz. Szukała w sobie piękna, które dostrzegała w obrazie. Nie potrafiła znaleźć żadnej analogii, ale im dłużej się sobie przypatrywała, tym więcej piękna w sobie dostrzegała. Zaczęła się prostować i prężyć. Nagle zobaczyła swoje odbicie w szybie jednej ze stojących obok szafek. Zaskoczyło ją to, co zobaczyła. Widziała, że to to samo odbicie, które widziała jeszcze kilka dni temu i od którego zawsze uciekała, ale tym razem zobaczyła piękną lampkę. Zobaczyła piękno w sobie. Piękno, o którym zapomniała dawno temu, a które w tym momencie poczuła, że zawsze miała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz